Rewal - Rewal - nowożeńcy
Do pensjonatu
Rewal zajechaliśmy bardzo późno. Czekała na nas umówiona kolacja i pięknie przystrojony pokój. Zamówiłem dla mojej żony po setce róż, storczyków, narcyzów i tulipanów. To była nasza podróż poślubna i chciałem, żeby wszystko tu było wyjątkowe. Pokój z meblami w stylu Ludwika XVI kosztował sporo, ale czy można żałować na to łoże z baldachimem? Atrakcji w tym Rewalu też jest sporo. Zamówiłem kuter u miejscowych rybaków i jedna z kolacji to na pełnym morzu. Moja świeżo poślubiona małżonka wczuła się w romantyzm chwili tylko przez jakiś czas, potem czule głaszcząc mnie po policzku zalewała się łzami ze śmiechu, mówiąc że wali rybą. Inne niespodzianki udały mi się dużo bardziej. Podróż kolejką retro do Niechorza na przykład. Zapłaciłem wcale niemało za wagonik na naszą wyłączność i to ze schłodzonym szampanem i świeżymi, no w każdym razie ciepłymi jeszcze, hamburgerami. Z Rewala nie chciało nam się wyjeżdżać. Pomimo, że musiałem się nieźle uwijać by w tajemnicy przed ukochaną te wszystkie atrakcje organizować, to nie zamieniłbym naszego pobytu na żaden inny. Rewal wspominamy do dziś.

Inne: